ZBROJNIKI NIEBIESKIE - JAK I CZYM KARMIĆ

 

Zacznijmy od obalenia częstego stereotypu myślowego, że glonojad wcina glony i to mu wystarcza. Otóż nic bardziej błędnego. Po za tym tak naprawdę glonojady wcinają glony (zresztą nie wszystkie gatunki) jedynie w wieku młodzieńczym, po dorośnięciu są na to już za leniwe i wolą poczekać aż coś im spadnie dosłownie z nieba. Każdemu gatunkowi zapewniamy dietę zgodnie z jego upodobaniami i wymogami aby cieszył się jak najlepszą kondycją, bo zdrowie jest najważniejsze. Dietę tę staramy się uczynić  jak najbardziej urozmaiconą, co by glonek nie popadł w depresję wcinając codziennie tylko marchewkę. Zbrojniki możemy podzielić na typowo roślinożerne, mięsożerne i wszystkożerne. Nasz zbrojnik niebieski należy do tego ostatniego rodzaju, aczkolwiek z pokarmami mięsnymi wysokobialkowymi ostrożnie, o czym dalej.

Karmienie naszych glonków nie nastręcza żadnych trudności, wręcz przeciwnie, trzeba tylko przestrzegać kilku zasad żywieniowych. Więc po kolei.

 

IDZIEMY NA ŁATWIZNĘ i w sklepie zoologicznym zaopatrujemy się w różnego rodzaju gotowe jedzonka, najczęściej tabletki z przeznaczeniem dla zbrojnikowatych. Zawierają one gotowe zestawy składników niezbędnych do prawidłowego rozwoju ryb i jest w czym wybierać (Hikari, Jbl, Tetra, Tropical, Sera). Bardzo trafionym produktem wydają się być tablety firmy Hikari - Algae Wafers (skład: mączka z białych ryb, krewetek, pszenicy, soi i kiełków, spirulina, drożdże, glony morskie, tran, karoten, warzywa, skrobia, mączka alfa, sól, witaminy, minerały). Tablety te mogą leżeć w wodzie stosunkowo długo nie powodując pogorszenia jej jakości, a glonki po prostu je uwielbiają. Mniej "smaczne" okazują się tablety Tropicala i reszty. Przed zakupem sprawdzamy zawsze datę przydatności do spożycia, nie rzadko w niższych cenach oferuje się towar przeterminowany lub taki, któremu za 2 tygodnie skończy się przydatność. A tak wygląda tabletowa uczta.

   

Jeżeli jesteśmy w stanie poświęcić na przygotowanie pokarmu trochę czasu i chcemy zaoszczędzić nieco grosza, możliwości mamy również bardzo szerokie.

 

POKARMY ROŚLINNE

Jakie dokładnie roślinki wykorzystujemy do skarmiania glonojadów? Mamy do tego celu całą gamę ogólnie dostępnych produktów:

- marchew - gotujemy do miękkości,

- pietruszka - gotujemy do miękkości,

- fasola, zielony groszek - gotujemy do miękkości,

- cukinia - surowe plastry lub bardzo delikatnie podgotowana bo się rozpada,

- kalafior - pożądnie sparzamy lub lekko podgotowujemy na parze,

- kapusta - sparzamy, grubszą delikatnie podgotowujemy,

- sałata - sparzamy liście,

- pokrzywa - sparzamy liście lub suszymy,

- liście mniszka lekarskiego - sparzamy,

- szpinak - surowy lub sparzamy,

- kalarepa - najlepiej w plastrach podgotować do miękkości,

- ogórek, arbuz - surowe plastry,

- czosnek - jako dodatek do kostek warzywnych, w formie gotowego suchego granulatu lub świeży wyciśnięty,

- slodkie czerwone papryki - wyczytane w niemieckojęzycznym akwariowym czasopiśmie, podobno to też jedzą, nie sprawdzano :)

 

Nie przesadzamy z iloscią strączkowych, łatwo się domyślić dlaczego, żeby rybek nie wzdęło.
Warzywka dokładnie myjemy, pozbawiamy uszkodzonych, zepsutych części i preparujemy jak wyżej.

Wcinamy fasolę:
 

Wcinamy cukinię:

Wcinamy ogórka:
 

 

POKARMY MIĘSNE

Tu polecane są głównie:

- serce wołowe (oczyszczone z włókien i koniecznie kilka razy drobno zmielone),

- gotowane kawałki kurzej szyjki, którą skrupulatnie glonki obgryzają z mięska i szlifują do kostek,

- gammarus, kryl, krewetki - w postaci mączki, lub sami mielimy i suszymy bądź mrozimy.

 

Tu obgryzamy kawałki gotowanej kurzej szyjki:
  

A tak wygląda wyszlifowana szyjka, jeszcze stara ampularia się załapała:
 

Glonojady potrafią zajadać się mięskiem na śmierć. Jego nadmiar powoduje często zapalenia przewodu pokarmowego, wzdęcia (czyli duże brzuszki), tym samym wielkie zdrowotne problemy z zejściem włącznie. Jedyne właściwie co możemy w praktyce w takiej sytuacji zrobić to zastosować glonowi ścisłą kilkudniową głodówkę. Samo mięsko dobrze jest podawać nie częściej niż  raz na tydzień, ewentualnie częściej ale w symbolicznych ilościach mieszając go np. w kostkach z warzywami. Mięsko wskazane jest do odkarmiania samic po tarle i wygłodniałego samca po 2-tygodniowym okresie opieki nad potomstwem.

 

 

DREWNO

Niezbędnym składnikiem w diecie glonojada jest drewno. Dlatego dbając o jego prawidłowy rozwój musimy zapewnić mu w zbiorniku takowe, w formie najlepiej korzeni, które stopniowo są przez te rybcie obgryzane (patrz zakładka HODOWLA).

 

 

PRZYGOTOWANIE POKARMU

Możemy oczywiście wrzucać do naszego akwarium wszystkiego po kawałku, ale to i czasochłonne i niewygodne. Dlatego wygodnie jest przygotować sobie zestawy obiadowe w postaci np. mrożonych kostek-mix.
Czynność banalna. Spreparowane różne warzywka ścieramy na tarce, wrzucamy do miksera lub po prostu gnieciemy w dłoni, jak kto woli. Chodzi o uzyskanie docelowej konsystencji warzyw: homogenatu bądź przecierki z małymi kawałkami warzyw.

Homogenatem będziemy skarmiać narybek, przecierką większe rybki.

Wygodnie jest przygotować w ten sposób dwie wersje zestawów. Pierwszy wyłącznie roślinny, drugi z dodatkiem np. serca wołowego, stosowany oczywiście dużo rzadziej.

Do tak przygotowanego pokarmu możemy z powodzeniem przed zamrożeniem dodać krzepiące witaminy A i D3 w płynie (do kupienia w każdej aptece).
Uzyskaną substancję wciskamy do tradycyjnej kostkarki do lodu i zamrażamy. Wygodne są i kostki kwadratowe jak i cieńsze podłóżne, które przełamujemy na dowolną wielkość.

Po zamrożeniu kostki można wyciągnąć z kostkarek i umieścić w zamrażarce np. w foliowych zamkniętych woreczkach.

Przygotowane w ten sposób gotowe zestawy kostek-mix służą nam przez długi czas.

 

JAK PODAWAĆ POKARM?

O ile nie ma większego problemu z wrzuceniem i zatonięciem np. kawałka kurzej szyjki, to takie warzywka w większości lubią pływać po powierzchni i ciężko będzie się do nich dobrać glonojadom. A jeżeli już opadają na dno mogą zostać wciągnięte przez filtr. Każdy akwarysta preferuje różne pomysły na podawanie takiego jedzonka glonojadom, a to przymocowywanie go gumką czy sznurkiem do kamienia, wcześniejsze suszenie na kamieniu przygotowanej papki warzywno-mięsnej, czy też po prostu nabijanie warzywa na łyżeczkę, widelec i wkładanie na dno zbiornika.

Tu poleca się następujące wygodne rozwiązania:

Wszystkie warzywa, które da się nabić takie jak marchewka, ogórek, cukinia itp. - nabijamy na ceramiczny sztuciec i wkładamy do akwarium. Każdy sztuciec zaopatrzony jest w otwór, przez który przewlekamy żyłkę, zanurzamy i wyciągamy wtedy warzywa bez moczenia rąk.

Sztućce są dostępne w CERAMICZNEJ OFERCIE.


 

Rozpoczęcie uczty:
 

Po obiadku:
 

 

Co innego ma się z mrożonymi kostkami. Te i owszem pływają na początku po powierzchni ale rozmarzając po chwili toną. Należy pamiętać, żeby wszystkie mrożonki podawać rybom w stanie przynajmniej częściowo rozmrożonym, inaczej ryby jedząc zamarznięte kawałeczki warzyw mogą nabawić się zapalenia przewodu pokarmowego. Jak po prostu wrzucimy kostki obiadowe do wody rybki zaczną je obskrobywać jeszcze w stanie zmrożonym, istnieje również ryzyko, że taka kostka przy tonięciu zostanie wciągnięta przez filtr. Niektórzy też na czas karmienia wyłączają filtry. Można zastosować do karmienia mrożonkami niezbyt ładnie wyglądającą rurkę pcv średnicy 3-5cm, długą na tyle aby jej górny koniec wystawał lekko nad powierzchnię wody, a dolny był wtedy kilka cm nad dnem. Robimy na jednym jej końcu zawieszkę-haczyk (choćby ze spinacza biurowego) i zawieszamy ją zahaczając o krawędź akwarium lub przygotowaną dziurkę w pokrywie.
Zamrożoną kostkę obiadową wrzucamy wtedy do takiej wiszącej rury, powoli się tam rozmraża i opada na dno w miejscu, w którym sobie zażyczymy, z dala od filtra. Wygląda to niestety bardzo nieciekawie ale kiedy kostka opadnie wyciągamy rurkę z powrotem. Taki sposób podawania zabezpiecza również rybcie przed skrobaniem całkowicie zamrożonego pokarmu.

 

Wcinamy kostki warzywne:
     


Wcinamy kostki warzywno-mięsne:
     

 

Do przygotowywania pokarmu powinniśmy używać składników świeżych i z pewnych źródeł. Nie wskazane jest stosowanie sałaty rosnącej przy autostradzie (gdzie więcej jest metali ciężkich niż samej sałaty), ani drobiu tuczonego własnymi odchodami z nie wiadomo jaką chemią. Dobrze jest więc zadbać o produkty z własnej lub sąsiada działeczki oraz o kurę od cioci, która ganiała za dżdżownicami (znaczy ta kura). W ostateczności możemy zastosować warzywne gotowe mrożonki ze sklepu, upewniając się czy nie są solone lub też z przyprawami.

Glonki najlepiej karmić wieczorem, gdyż największą aktywność w żerowaniu wykazują w godzinach nocnych (jak wielu akwarystów). Niezjedzone resztki jedzonka powinny być bezwzględnie i szybko usuwane ze zbiornika, gdyż procesy gnilne na pewno nie będą polepszać jakości wody.

Glonki, jak większość rybek, lepiej jest przegłodzić niż przekarmić. Podczas naszej dłuższej nieobecności, jeżeli poprosimy znajomego o dokarmianie rybek, zwróćmy mu na to szczególną uwagę. Mamy tu też alternatywę w postaci możliwości zakupu wakacyjnych kostek bardzo wolno się rozpuszczających, które wrzucamy do akwarium i mamy spokój np. na tydzień.
Kolejną alternatywą jest zakup automatycznego karmnika dozującego jedzonko zgodnie z ustawionym programem, ale to już niestety większy wydatek.